Ściana Płaczu hebr. הכותל המערבNapisał Marek, 16th kwi 2012, Kategoria Fotografika, Tradycja |

Kilt czyli o facetach w spódnicachNapisał Marek, 2nd paź 2010, Kategoria Tradycja |
Kiedy pierwszy raz założyłem skompletowany przeze mnie mój własny kilt, zadałem sobie pytanie: jak ja w tym wyjdę na ulicy, przecież mnie palcami będą wytykać, bo przecież jak facet może chodzić w spódnicy?!
Wybierałem się na naukę tańców szkockich organizowany przez Uniwersytet Edynburski. Czas do wyjścia zbliżał się nieubłaganie, a jak zataczając kilka rund po domu, zastanawiałem się czy nie powinienem zmienić ubrania na coś bardziej typowego dla chłopaka w czym będę się lepiej czuł.
Postanowiłem jeszcze chwilkę posiedzieć na schodkach w mieszkaniu zanim podejmę ostateczną decyzje.
Zerwałem się na równe nogi i pomyślałem sobie – czemu kupiłem kilt, skoro nie będę go nosił?! Było by to czyste marnotrawstwo pieniędzy. Ze spuszczoną głową, z lekko obawą ruszyłem do miejsca przeznaczenia. Przyznam, że nie czułem się swojsko w tym tak odmiennym niż zwykle noszonym przeze mnie ubraniu, ale jakoś udało mi się dotrzeć na Uniwersytet, gdzie zobaczyłem około 50 mężczyzn w spódnicach i drugie tyle Pań ubranych też w tradycyjne stroje szkockie. Nadmienić trzeba, że spotkałem się tam ze znajomymi.
Na estradzie grał typowy szkocki zespół. Jeden z muzyków przed każdym utworem wyjaśniał kroki demonstrując je uczestnikom, potem jedno wspólne ich przećwiczenie i już trzeba było razem z setką innych uczestników tańczyć.
Powiem szczerze – dawno się tak dobrze nie bawiłem! Oczywiście było widać różnice w poziomie tańca między tymi, którzy są stałymi bywalcami i tańczą tam od dawna, a osobami, które dopiero rozpoczęli swoje doświadczenia z tradycyjnym tańcem szkockim, ale nikomu nie przeszkadzało to w świetnej zabawie.
Najwspanialszym tańcem, który zostanie w mojej pamięci na zawsze był finalny taniec zatańczony przeze mnie wraz z całą reszta uczestników.
Dla zainteresowanych wzięciem udziału w tego typu zabawie tanecznej podaję namiary: www.edinburghceilidhs.com
Trudno wytłumaczyć jak to się odbyło, ale przeżycia były niesamowite.
Kilt to tradycjna odzież do kolan z zakładkami z tyłu sięgająca swoich poczatków 16 wieku, kiedy to w szkockich górach Highland mężczyźni i chłopcy mieli w zwyczaju je nosić, przede wszystkim ze względu na to, że był wygodny, bo nie ograniczał ruchów.
Najczęściej wykonany jest z wełnianej tkaniny w szkocką kratkę.
Chociaż kilt jest najczęściej noszony na oficjalnych okazjach, to został on także zaadaptowany i dostosowany jako strój nieformalny w modzie odzieży męskiej, stąd wraca on w ostatnich latach do swoich korzeni jako codzienny ubiór.
Na ulicach w Szkocji wciąż można dostrzec osoby ze starszego pokolenia noszące kilt jako strój codzienny. Młodsze pokolenie noszą kilt na specjalne okazje jak wesele czy inne okazje formalne, ale z pewnością strój ten obowiązkowo na czas pobytu w Szkocji noszą turyści odwiedzający ową cudowną krainę jaką jest Szkocja.
Kilt po raz pierwszy pojawił się jako tzw. wielki kilt w 16 wieku, którego górna połowa używana jest jako płaszcz nanoszony na ramieniu. Mały kilt rozpoczęto nosić trochę później i jest to zasadniczo dolna część wielkiego kiltu.
Oczywiście kontrowersyjna jest sprawa bielizny pod kiltem. Ogólnie mówi się, ze bielizna może, ale nie musi być noszona, jak sam użytkownik woli. W niektórych okolicznościach bielizna jest zakazane przez przepisy wojskowe.
Legenda głosi, że prawdziwy Szkot nie powinien nic nosić pod jego kiltem.
Jednym z najbardziej charakterystycznych cech autentycznego szkockiego kiltu jest tartan (kostka), czyli wzór wraz z jego kolorystyką na kilcie, który często stanowi o przynależności do danego rodu szkockiego/klanowgo. Każdy kilt ma specjalne plisy, które powstają w wyniku specjalnego złożonego procesu, który ma zapewnić falujący efekt tego ubioru.
Kilt nosi się z:
1. wełnianymi długimi po kolana skarpetami,
2. sporranem, czyli torebka, która wisi na łańcuszku dołączonym do paska,
3. paskiem zazwyczaj z wytłoczoną klamrą,
4. marynarką z różnych materiałów dobierana zależnie od okoliczności,
5. spinką ozdobną zapinaną na dolnym końcu kiltu,
6. czarnym nożem - mały nożem noszonym w osłonie,
7. czarnymi półbutami wiązanymi wokół łydki.
Jeśli będziesz w Szkocji zaryzykuj i załóż kilt, wyjdź w nim na ulicę. Z pewnością nie będziesz osamotniony, bo kilt jest tutaj zwykłym ubiorem jak spodnie czy inna cześć garderoby.
W moim przekonaniu odwiedzić Szkocję i wrócić z podróży bez doświadczenia noszeniu kiltu to jak pojechać do Rzymu i nie spróbować prawdziwej włoskiej pizzy.
Kuchnia szkocka – HaggisNapisał Marek, 2nd paź 2010, Kategoria Tradycja |

Kiedy pierwszy raz zabrzmiało mi w uszach usłyszane słowo haggis pomyślałem sobie, że z pewności wiąże się to słowo z jakimiś starodawnymi wierzeniami i wnioskując po angielskim brzmieniu słowa myślałem, że pochodzi ono pewnie od słowa hag czyli wiedźma czy czarownica.
Jak się z czasem okazało haggis to nie osoba, ale tradycyjna Szkocka potrawa uchodząca tutaj za wyśmienitość kulinarną i przysmak.
Pochodzenie kultowego dania Szkotów nie jest dokładnie znane. Część znawców wywodzi tę tradycję z obcych kultur, inni upierają się przy jej rodzimych korzeniach.
Rdzenni Szkoci uważają, że haggis to bez wątpienia pomysł żon poganiaczy bydła, którzy przed setkami lat pędzili zwierzęta na targ w Edynburgu. Na wielodniową podróż w górach kobiety szykowały im treściwie wypełniony owczy żołądek. Różne gatunki baraniny były powszechnie dostępne, a przyprawy i głęboko solone opakowanie zapewniały długą przydatność do spożycia. Nazwa dania, według nich, nie pochodzi ani od nordyckiego „rąbać”, ani od starofrancuskiego „siekać”. Haggis to znane w mitologii celtyckiej niewielkie górskie zwierzę o dwóch nogach dłuższych i dwóch krótszych (zostało tak stworzone, by nie tracić równowagi podczas wspinania się po zboczach szkockich gór.
Co roku 25 stycznia w rocznice urodzin szkockiego poety Roberta Burnsa , wszyscy obywatele Szkocji świętują ten dzień przy dźwiękach ludowej muzyki szkockiej, delektując się smakiem haggis i oczywiście tutejszej najlepszej na świecie whisky.
Do sporządzenia haggis potrzebujemy:
- 1 żołądek barani,
- serce i płuca 1 jagnięcia (może być też wątroba),
- 450 g wołowiny lub jagnięciny,
- 2 cebule, drobno pokrojone,
- 225g owsianki,
- 1 łyżka soli,
- 1 łyżeczka zmielonego pieprzu,
- 1 łyżeczka zmielonej kolendry-
- 1 łyżeczka gałki muszkatołowej
Sposób przygotowania:
Żołądek barani należy umyć, oczyścić, sparzyć, wywrócić na drugą stronę i zostawić na noc w zimnej, osolonej wodzie. Umyte płuca, serce i wątrobę i mięso pokroić w kostkę. Włożyć do dużego garnka z zimną wodą i postawić na ogniu. Od momentu wrzenia gotować jeszcze 2 godziny. Następnie podroby i mięso odcedzić i zmielić. Uzyskaną masę włożyć do miski i dodać drobno posiekaną cebulę, owsiankę i przyprawy, a następnie dobrze wymieszać. Masę nakładać do baraniego żołądka, aż wypełni go więcej niż w połowie. Żołądek zaszyć i kilkakrotnie nakłuć, aby nie eksplodował podczas gotowania. Wypełniony żołądek włożyć do gotującej wody i gotować przez trzy godziny bez przykrycia. Żołądek przez cały czas powinien być przykryty wodą. Po ugotowaniu rozciąć żołądek, a jego zawartość serwować z ziemniakami lub rzepą i obowiązkowo – szkocką Whisky.
Przyznam szczerze, że haggis świetnie przyprawiony niczym nie ustępuje naszej polskiej kaszance. Gorąco polecam !



