Sobotni spacer po mieście. Pierwszy raz wchodzę na Scott Monument. Widok był nie ziemski z najwyzszego jej punktu. Słońce było jakieś innej, mocne, czerwone, radosne. W ostatniej chwili decyduję się udać na Calton Hill, a tu niespodziewanie zlot fotografików, zwarci i gotowi. Ja na szczęście mam przy sobie aparat. Spędzam kolejne kilka godzin zauroczony tym jaki prezent niespodziewanie mi natura sprawiła. Zrobiłem kilka dobrych zdjęć, być moze najlepszych, które udało mi się wykonać do tej pory, a ktoś inny wspaniale utrwalił to na Video (tyle ze równo rok wcześniej).
Mam na imię Marek. Od dłuższego czasu jestem pod wrażeniem Szkocji, która swoją różnorodnością może urzec nawet najbardziej wymagającego turystę. Średniowieczne zamki, potwór z Loch Ness, mężczyźni ubrani w spódnice w kratę, łąki pełne owiec i futrzastego bydła typu Highland, najlepsza na świecie whisky, charakterystyczna muzyka wykonywana na dudach to wszystko stanowi o pięknie tej krainy.